piątek, 23 października 2015

Rozdział 1

Rozdział |
"Nie ma to jak samo ocena..." 

  Wiem ,że nie jestem zbytnio ładna… Wiem i odczuwam to dzięki swoim koleżankom z szkoły. Kiedy jestem w domu zaczyna to się zazwyczaj od tego ,że siedzę w łazience przeglądając się w lustrze i próbując zrobić coś z tą ohydną twarzą. Bardzo często jestem w łazience głównej, ponieważ tam moja mama trzyma swoje kosmetyki z którymi eksperymentuje. Moja mama jest bardzo rannym ptaszkiem więc za każdym razem gdy wchodzę do łazienki moja mamusia już wychodzi ale i tak dobija się 15 min do łazienki z powodu żebym zostawiła jej kosmetyki w spokoju… Zdarza nam się nawet o to czasem pokłócić ,ponieważ moja mama była modelką i jest bardzo ładną panią po 38! Nie ma prawie zmarszczek przez jej kremy odmładzające w wieku 19 lat. Ona twierdzi ,że ja jestem piękną młodą dziewczyną ,której cera się poprawi, której wygląd całkowicie się zmieni! No cóż to nie prawda… Mam już 17 lat i chodzę do 3 liceum , dostałam ten dziennik od mojej mamy bo twierdziła ,że muszę się sama zrozumieć. Więc skoro mam to pisać to oto jestem! Amanda Goldbert! 17 latka uczęszczająca do szkoły im. Alberta Einstein'a w Kanadzie najprawdopodobniej najmniej popularna istota tej szkoły z najbardziej prostymi włosami świata koloru zwykłego dębowego brązu! O oczach najzwyklejszych bo brązowych , czerwonymi ustami, talia osy (podobno) i nogami do nieba!

 Niestety nie jest tak pięknie jak może się wydawać… Mimo mojej słabej popularności "Diamentowe dziewczyny" (tak potocznie mówimy na największe diwy w szkole) znają mnie aż za dobrze… Pomimo moich wszelkich starań i tak prawie codziennie rano spotykam je przed szkołą. Chodź bym błagała na kolanach żadnej nie obejdzie się przed złośliwym komentarzem typu "Ami chyba wszyscy wiemy że w szkole jest pozwolenie na makijaż!! Więc może zechcesz nie psuć reputacji dziewczyn i zaczniesz wyglądać jak człowiek za pomocą tego wspaniałego przywileju?!" Ale niestety to nie wszytsko… Skoro mieszkam w Kanadzie to jedyne o czym można tu usłyszeć to "OMG JUSTIN BIEBER!!!" Z przykrością muszę stwierdzić że tak ,nie cierpię tego typa! No bo powiedzcie mi jak można w kółko słuchać piskliwego głosu "O BABY ,BABY BABY OHH LIKE"!? FUUUUJ!!
Dlatego też połowa dziewczyn z mojej klasy za mną nie przepada ,ponieważ mam własne zdanie którego nikt już nie popiera. Ale no sorry, czy ON NIE JEST OCHYDNY!!! Kiedyś nie tylko ja miałam takie zdanie… dzieliłam je z moją przyjaciółką Vicki, która też go nienawidziła … ale niestety ludzie się zmieniają i po jednej piosence w której był już bardziej dojrzały ona się w nim zakochała… Vicki próbuję się hamować przy mnie ale czasami ma napady "BIELIBERKI". Wtedy kładzie mały plakat Biebera lub jego figurkę (nie pytajcie skąd ją ma) na podłodze a wokół niego świeczki w kształcie serca !!! Muszę to wytrzymać z powodu ,że jest to moja najlepsza przyjaciółka. Albo przynajmniej próbuje to wytrzymać… Ale gdy to przekracza granicę potrafię wyjść na dwór i zapalić…

Buziaki Wikaxxx25 :*


1 komentarz: